Cześć,
W ogóle ten Twój blog to jest jakiś fenomen w sieci! Nic w nim nie ma, a już ma tyle osób obserwujących :))
pozdr. :)
JT
to znak, że czas najwyższy zacząć pokazówkę :-)
na początek wspomnienie z najfajniejszej zeszłorocznej podróży.
nowy jork. nieprzypadkowo czerwiec. zapraszam :-)
w czerwcu, w st. ann's warehouse, koło mostu broolyńskiego odbyła się premiera 'macbeth:2008'. tr warszawa
pokuszę się o wklejenie tekstu świetlickiego, żeby podkeślic, jak żal mi, że pewnie już nigdy nie obejrzę żadnego spektaklu w takich okolicznościach ;-)
nigdy nie będzie takiego lata
nigdy nie będzie takiego lata
słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić i zachodzić
księżyc nie będzie tak pięknie wisiał
nigdy nie będzie takiej telewizji
takich kolorowych gazet
nigdy nie będziesz dla mnie miła taka
nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań
nigdy organista tak pięknie nie zagra
nigdy bóg nie będzie tak blisko
tak czuły i dobry jak teraz
nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza
nigdy nie będzie takiego lata
a okoliczności były takie:
i mały backstage po premierze:
niedziela, 11 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Gratuluje Asiu dolaczenia do grona blogujacych :) Super, ze pierwszy post jest z podrozy do Nowego Jorku. Z zaprezentowanych zdjec widzialam i podziwialam tylko jedno. Fajnie, ze moglam zobaczyc inne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
Gratuluje Asiu dolaczenia do grona blogujacych :) Super, ze pierwszy post jest z podrozy do Nowego Jorku. Z zaprezentowanych zdjec widzialam i podziwialam tylko jedno. Fajnie, ze moglam zobaczyc inne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
W końcu!! Nie będę słodzić - powiem tak: Kinga T. na racje:))
OdpowiedzUsuńJacku - tak to już, że ludzie dzielą się na tych co mają czuja i na całą resztę :)
Wieeelki szacun !!
OdpowiedzUsuńW końcu się doczekałem się na N.Y. i to akurat dziś ... to nie mógł być przypadek. Mam nadzieję że przywiozę przynajmniej jedno takie.
scizgi i umizgi.bede uprawiac podgladactwo.
OdpowiedzUsuńnareszcie uchyliłaś szufladę i dałaś do niej zerknąć - trzeba było trochę na to poczekać, ale warto było
OdpowiedzUsuńbardzo lubię wrażliwość Twoich zdjęć, czułość i mądrość spojrzenia [tylko nie próbuj protestować, pamiętaj, że w tych kwestiach stoi za mną autorytet Kaliny! :) ]
a w tym nowojorskim zestawie moim ulubionym zdjęciem - chociaż bardzo utrudniłaś wybór - jest ostatnie - piękne, budzące wzruszenie
no to się dołączam do tych "w końcu" i "nareszcie" :*
OdpowiedzUsuńDruga fota ma MOC! I bardzo na czasie :-). Czekamy na wiecej!
OdpowiedzUsuńjest miodnie :) dołączam do grona blogowych oglądaczy :)
OdpowiedzUsuńa ja napiszę komentarz żebyś wiedziała, że również zacząłem blogować :)
OdpowiedzUsuńPS: od dziś czekamy, sprawdzamy, oglądamy :)
a ja napiszę komentarz żebyś wiedziała, że też założyłem bloga :)
OdpowiedzUsuńPS: czekamy, sprawdzamy, oglądamy :)
Smoki wczoraj sprzedały plotkę, że coś w końcu :) wstawiłaś. drugie i trzecie BARDZO BARDZO. Macbeth'a widzieliśmy z TR ze dwa lata temu bodajże z 15metrów nad ziemią w Waryńskim - ma moc. pozdrawiam Marcin
OdpowiedzUsuńPrześwietne kadry, 3 od góry bomba !
OdpowiedzUsuń